Posty

Mózgu, przestań!

Obraz
Mózg jest ponoć jednym z najdoskonalszych dzieł ewolucji, natury. Pochłania dziennie setki gigabajtów informacji, przetwarza obrazy lepiej niż jakakolwiek lustrzanka na rynku. I dalej jest tym niezbadanym czymś, co steruje całym organizmem. A w rzeczywistości? Zwykła, dziwna galaretka, która tuż po przebiciu się przez skórę, nerwy, mięśnie twarzy, czaszkę i kilka innych warstw zabezpieczających tę breję, po prostu wypływa. Jak stara galareta truskawkowa sprzed tygodnia zrobiona przez twoją matkę, której nie chcesz jeść, i którą w końcu wylewasz do zlewu.
        Sekcje zwłok to jednak nie taki niezwykły widok. Całkiem normalny, jeśli porówna się je do zwykłego ćwiartowania i krojenia mięsa. A tak naprawdę przez całe życie tego kawałka mięcha, jak to określiłam, to tylko ta galareta miała na niego jakiś wpływ.
         Moja galareta ewidentnie mnie nie lubi.
Nie zliczę, ile razy w tym tygodniu miałam dość byle trzasku, byle wypowiedzianego słowa albo widoku ptaków za oknem. Mim…

Jest fajnie, ale boimy się...

Jak to głosi jeden neon na murze: "jest fajnie, ale boimy się miłości(wojny)".
Jest fajnie. To znaczy zadowalająco. Nie ma nic strasznego prawda? Nie jest strasznie i źle, kiedy możemy usiąść przy swoim biurku w pracy, napić się kawy, poprzeglądać koty w internecie i cieszyć się chwilową wolnością, miastem, dobrym treningiem albo nową książką. Cieszyć się też przyjaciółmi, towarzystwem, które dodaje mi ostatnio najwięcej siły.

Jest fajnie, ale nie do końca.
"samotność to taka straszna trwoga". Ale nie tylko. Jest strach. A raczej zasłona dymna, którą próbuję wzniecać non stop poczuciem, że "przecież jest fajnie". Przecież pokonałam ostatecznie swoje problemy z pracą, przecież skończyłam związek bez przyszłości z facetem, który mnie wkurwiał. Przecież dzielę się opieką nad dzieckiem z rodziną. Przecież mam co jeść.
Przecież...
Przecież ogarnia mnie samotność. Nieznośne toksyczne więzy, których nie mogę dalej zerwać. Brak najlepszego przyjaciela, któremu mogłaby…

Historia 50 postaci

Każdy to zna – porządki zaczynają się wywaleniem wszystkich rzeczy i segregowaniem na potrzebne i niepotrzebne, a kończą się na wspominkach, pochylając się nad starociami przywracającymi wspomnienia jak z wczoraj.
Znalazłam. Tajemniczą, skórzaną teczkę, w której trzymałam wszystkie karty postaci, które kiedykolwiek grałam podczas larpów. Około 50 postaci – różnych ras, stanów, sytuacji.
LARPy… Live action role playing. Dla mnie bardziej role playing. Odkąd zagrałam w pierwszego w życiu larpa wiedziałam, że najbardziej przemawiało we mnie wcielenie. Wcielenie się kogoś, kim nigdy nie byłam, sytuacje mojej postaci, których nigdy bym nie przeżyła. A kto wie…
Przyjaciele i sojusznicy z tawern, wrogowie, którzy wyśmiewali mnie jako kapitana gwiazdy śmierci. Moje pomysły podczas wyścigu z lożą masońską, dowodzenie grupą przestraszonych ludzi podczas apokalipsy.
I moje urojenia.
Rzadko grałam bezbarwne służące chcące tylko zabić swe księżniczki. Nie grałam złodziejaszków. Grałam bohateram…

Ludzie nie chcą zmian - recenzja książki "Mali Bogowie"

Ludzie nie chcą zmian.
Do tak smutnych wniosków doszłam do wniosku, czytając najnowszą książkę Pawła Reszki „Mali Bogowie. O znieczulicy Polskich Lekarzy”.
Bo wbrew pozorom, czytając tę książkę myślałam nie tylko o lekarzach. Wertując tę książkę na początku i czytając na wyrywki bałam się iśc do kolejnego lekarza. Ba, jakby mój strach przed lekarzami nie był wystarczająco wielki! Pociesza mnie jedynie to, że jeśli pójdę do lekarza z córką, na pewno lepiej potraktują ładne, słodkie niemowlę niż starszą, śmierdzącą panią.
Zacznę od tego, że moja rodzina trochę przeze mnie przeżyła czasu w szpitalnych salach. Byłam słabą nastolatką, a zdarza się, że czasem jestem słabym dorosłym. Jedzie się wtedy na izbę przyjęć. Nie, nie z pierdołami. Nie dzwonię po karetkę z byle katarem, czy bólem głowy, bo karetki są teraz zbyt cenne, by wzywać je z byle powodu – np. wypisać leki, kiedy się nie chce iść do lekarza. Ludzie w ogóle nie mają poszanowania dla pracowników karetek.
Nie będę tu robić konku…

Konserwatyzm - dlaczego tak?

Ponoć dyskusja z osobą o takich samych poglądach jak ty jest bezcelowa. Szukacie wspólnego tematu do rozmowy, jest łatwo, pięknie, przyjemnie, może z chwilowym, nieprzyjemnym ślizgiem miedzy wami. Ale wszystko jest takie łatwe, gdy nie dochodzisz do nowych wniosków i żyjesz dalej.
Czym innym jest dyskusja z kimś o innym biegunie. Ścieracie się między sobą, odbijając piłeczkę jak w jakimś meczu, rozbierając siebie argument  po argumencie. A pomiędzy nimi zawsze znajdujesz jakiś kwiatek, ciekawy dla ciebie i rozmówcy. Coś nowego, co chociażby jest innym punktem widzenia, przeżyciem. Emocją. Bo nikt, kto wybiera sobie pewien pogląd, trafia go i krzyczy w duchu "tak! to ja!" nie robi tego bez odniesienia do tego, co przeżył.

Chciałam być miła i podyskutować. Owszem, po urodzeniu dziecka zrobiła się ze mnie straszna suka. Nie zliczę, ile razy już przeczytałam o sobie "chamuj się!", "myślisz ze jak napiszesz no offence to będziesz milsza?". Ale tak, zdarza się, ż…

Polska A i Polska B

Gdy moja babcia jeszcze żyła, mawiała o podziale na Polskę A i Polskę B. Polskę, która była bliżej berlina, zachodu, tych bajerów które można było stamtąd przywieźć i lepszego świata.. I Polskę B - do której bliżej było do ZSRR nie tylko geograficznie, ale i mentalnie.
Minęło 50 lat i nic się nie zmieniło.

No, może geografia. Może podział województw. Technologia, Partie rządzące...

Mówi się, że najpierw przyszły lata 90te, które zachłysnęły się dobrobytem, który nagle u nas nastał. Ludzie dorabiali się i nowe firmy wyrastały jak grzyby po deszczu. Narodziło się nowe pokolenie Y, którego jestem przedstawicielką. Teoretycznie - powinno zmienić się wiele, prawda?

Nie.

Pijanym narodem łatwiej manipulować. A narodem, który przeżył indoktrynację komunistów i propagandę - jeszcze łatwiej. Propagandę, która głosiła o równości wszystkich po to, by tych wszystkich równych ludzi zniżyć do poziomu robactwa.
Ludzie to zwierzęta. Zwierzęta, które chcąc nie chcąc mają w swojej naturze hierarchiczność. Wię…

good b8 m8, czyli sztuka robienia z ludzi debili.

W internecie czasami można trafić na "złoto". Coś, co się zapamięta na długo, coś co może być przejawem dobroci człowieka, spontaniczności czy wytworem mądrej głowy.
Zazwyczaj jednak nie ma to pozytywnego aspektu.
"Mądry z głupim się nie dogada" - myśli sobie anon, toczący gównoburzę w internecie. Powiem gorzej: głupiego nie przekonasz do tego, że jest głupi. Nie udowodnisz mu tego z racji jego głupoty. Co więcej - zniży cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem. Jaka szkoda, ze tak późno to zrozumiałam.

Znajdzie się więc pomysł na to, jak kogoś poniżyć? Jak ukazać czyjąś głupotę? No, może nie bezpośrednio temu osobnikowi, tylko światu.
Tutaj do akcji wkracza bait (z ang. przynęta).
Zazwyczaj ludzie łapią się na przynętę ze swej niewiedzy, bądź głupoty. O tyle łapanie ludzi na haczyk poprzez ich niewiedzę nie jest takie zabawne, o tyle niesprawdzanie źródeł i ufanie wszystkiemu na ślepo jest głupotą. A tym bardziej, gdy ktoś nie jest na tyle ogarnięty, by dos…